• Wpisów:20
  • Średnio co: 98 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 06:56
  • Licznik odwiedzin:1 959 / 2065 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
DZIEWUSZKI ŻYJĘ !
WSZYSTKO NADROBIĘ PO NOWYM ROKU, OBIECUJĘ !

WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU SPEŁNIENIA MARZEŃ W TEN MAGICZNY CZAS

BUUUUUUUZIAKI
 

 
KOCHANI z okazji zbliżających się świąt życzę Wam wszystkiego dobrego, dużo uśmiechu, prawdziwej miłości, sukcesów, zgody i dobrego jedzonka na stole xD Wesołych !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Moje 3100g MIŁOŚCI <3 !
Małe Wielkie Szczęście
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
-Co robisz ? - spytała Ada gdy odebrałam telefon.
-Właśnie wchodzę do domu, a co ?
-Jedziemy na zakupy ? Muszę kupić jakieś buty.
-No okej, a kiedy ?
-Będę po Ciebie za godzinę.
-Okej. Do zobaczenia.

po godzinie:
-jakie chcesz kupić buty ? - spytałam
-Hmm.. szczerze nie wiem, ale jeszcze nie zimowe.
-Chodź, wejdziemy do Deichmanna. - kupiłysmy buty i wyszłyśmy. Pochodziłyśmy dwie godziny po alfie i już miałyśmy dosyć.

-Idziemy coś zjeść ? - zaproponowałam.
-Tak. KFC czy MC ?
-KFC.
-No to idziemy do KFC. - jadłyśmy w ciszy i spokoju. Nie było ludzi, bo był środek tygodnia. Coś Adę martwiło.
-Wszystko w porządku ? - zapytałam.
- tak, tak. okej, czemu pytasz ?
-bo jesteś smutna, mało się odzywasz, gdzie zawsze gadasz jak najęta.
-Pokłóciłam się z Czarkiem, wiesz takie przed ślubne kłótnie..
- a po za tym ?
-Nie nic. Muszę do toalety.
-Okej, idź. - wróciła jeszcze bardziej przybita.
-Ada widzę, że coś się dzieje, nie chodzi o kłótnię z Czarkiem prawda ? - przytaknęła
-Mów co jest na rzeczy.
-Ola..-westchnęła- co ja mam zrobić ? Przecież będzie wściekły jak cholera.
-Ale co ?
-nie dam rady.
- Ada powiedz proszę co się stało.
-Jestem w ciąży, to koniec 5 tygodnia.
-No coś Ty, gratuluję ! - przytuliłam ją mocno - nie cieszysz się ?
-Cieszę się bardzo, tylko nie wiem jak zareaguje Czarek. Co teraz będzie ?
-Nic się nie bój, będzie dobrze. Kiedy masz termin ?
-Koło 20 maja. Mam prośbę, mogłabyś być ze mną jak mu to powiem.
- no jasne, kiedy ?
- im szybciej tym lepiej.
- no to wstawaj, jedziemy do Was do domu.

-o dziewczyny dobrze, że jesteście - przywitał Nas Czarek - mam newsa dla Was - kontynuował
-Poczeekaj ! Najpierw ja. Musimy pogadać - wydusiła z siebie Ada.
-Coś się stało kochanie ?
-Jestem w ciąży, to koniec 5 tygodnia, termin jest koło 20 maja, za 2 tygodnie mam przyjść na wizytę i wtedy usłyszymy bicie serca. Wiem, że będziesz zły, ale nic nie poradzę, że wpadliśmy. - mówiła nie biorąc tchu.
Czarek wstał i pocałował ją.
-Ja zły głuptasie ?! Nawet nie wiesz jak się cieszę. Zawsze marzyłem o maleństwie. Za miesiąc zostaniesz moją żoną, dostałem awans, poradzimy sobie ! Damy radę.
-serio ?
-Serio, serio ! - uśmiechnął się - mamy okazję do picia. Dzwoncie po wszystkich.

Ja z Adą nie piłyśmy, bo obje jesteśmy ciężarne. Mój Piotr też nie pił, bo wiedział, że jestem na dniach.
Po za Nami wszyscy opili przyszłych członków Następnego dnia mieli meeega kaca Dobrze im tak
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
To zaczynamy odliczanie
Czekamy bąbelku <3 !
  • awatar Ola ; )): @gość: ; / ?
  • awatar Gość: bąbelku,ot co jeszcze łolu:))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.
 

 
Przeprowadzam ankietę dotyczącą aborcji. Chciałabym, abyście swoje głosy oddały w komentarzu. Wam zajmie to chwilkę, a dla mnie to bardzo ważne.

POPIERASZ ABORCJĘ ?

Jeżeli nie napisz w komentarzu - NIE
Jeżeli tak napisz w komentarzu - TAK

Twoja odpowiedź nie musi być uzasadniona.
Z góry bardzo dziękuję
 

 
Notka nie jest dzisiaj długa i ciekawa, ale nie mam czasu za bardzo teraz, aby dodawać wszystko. Mam nadzieję, że nie długo to nadrobię : )

Muszę teraz zająć się zaproszeniami. Są już kupione, ale teraz trzeba je porozwozić. A jest ich trochę : )

Nie wiem kiedy teraz pojawi się notka, ale mam nadzieję, że w najbliższym czasie : )

Miłego wieczoru : *
 

 
Z ostatniego czasu :

Mało widywałam się z Piotrem mimo, że mieszkamy razem.
W końcu któregoś dnia zapytałam Go.
-Piotr, co się z Tobą dzieje ? Od pewnego czasu widujemy się tylko wieczorem i to wtedy, gdy już śpisz. Jak urodzi się dziecko to też będziesz Nas olewał ?
-Kochanie... Nie olewam Cię. Troszkę cierpliwości i wszystkiego się dowiesz. - tłumaczył się.
-Czego się dowiem ?!
-Niespodzianka - krzyknął.
-Ja mam tego dosyć. Nie długo jest Nasz ślub, a Ty masz mnie gdzieś !
-Nie denerwuj się skarbie. Daj mi jeszcze trochę czasu. Obiecuję, że nie pożałujesz.
Nie mogłam z nim dłużej rozmawiać i wyszłam. Następnego dnia znowu to samo.
-Gdzie Ty się wybierasz ? Przecież jest niedziala i dzisiaj nie pracujesz. - mówiłam.
-Mam spotkanie. To ważne.
-A ja dla Ciebie nie jestem ważna ?
-jesteś ! Jesteś najważniejsza ! - mówił.
-To pokaż to choć trochę.
-Jeżeli do 16 Cię nie będzie to pakuje się i wyjeżdżam. - wyszłam.

Było już koło 15:50 nie było Go, godzina 16:15 dalej go nie było. Zaczęłam się pakować. Próbowałam do niego dzwonić, ale nie odbierał. Włanczała się sekretarka.
Koło godziny 18:15 byłam już gotowa do wyjścia. Łzy leciały mi po policzkach. Pojechałam do rodziców.
Za godzinę przyjechał tam Piotr.
-Dzień dobry. Jest może tu Ola ?
-Jest.
-a mógłbym z nią porozmawiać ?


Wszedł do środka.

- Ola co Ty wyprawiasz ?
-Co ja wyprawiam ?! A Ty to co ?! Nie ma Cię w ogóle w domu ! Już zapomniałam jak wyglądasz. Nie chcę tak.
-Posłuchaj...
-Nie ! To Ty mnie posłuchaj ! MAm tego dosyć. Dziecko się urodzi i ojca nie będzie miało ?! Jak Ty się zachowujesz ?!
- OLA ! Uspokój się ! Jeżeli już chcesz wiedzieć to proszę ! Organizuję z Adą i Rafałem nasze wesele. Chciałem zrobić Ci niespodziankę i chciałem, żeby było tak jak sobie to wymarzyłaś. Ty miałas tylko zaproszeniami się zająć i swoją suknią. - patrzyłam na Niego z wielkimi oczami.
-Ale...
-Nie ma, alee.. Wiem, że źle robiłem nie mówiąc Ci, ale chciałem dobrze. Chciałem spełnić to co sobie wymarzyłas. - tłumaczył.
-Piotr... Przepraszam. Po prostu brakuje mi Ciebie i było mi źle samej. Praktycznie się nie widywaliśmy. Bałam się, że się rozmyśliłeś i zrezygnowałes...
- Ty naprawdę myślisz, że mógłbym z Ciebie zrezygnować ?! Przecież tylko Ciebie i nasze maleństwo kocham ! Nigdy nie przestanę ! Obiecuję Ci to !
-Dziekuję- pocałowałam go. Było mi głupio.
-Mogę dokończyć to co zaczęliśmy ?
-Możesz.. Przepraszam..
-Nie przepraszaj, tylko nie dociekaj niczego. Wszystkiego sie dowiesz 27 lipca - uśmięchnął się. - a teraz wracaj ze mną do domu. Najważniejsze już za Nami. Teraz będę wychodził tylko na 2 lub 3 godziny i wracam do Was.
-Kocham Cię !
 

 
Przepraszam..
Wiem, że obiecałam, że wpis pojawi się w niedzielę lub w poniedziałek, a już piątek, ale nie miałam czasu.. Teraz przygotowania do ślubu, a jeszcze w niedzielę komunia siostrzenicy.
Postaram sie coś dodać jutro wieczorem.
Tymczasem:

Miłego popołudnia, wieczora ; )
 

 
1.05.2013r środa:

Wstałam około 8. Miałam conajmniej dziwną noc. Co chwilę się budziłam. Piotr jeszcze spał, więc postanowiłam, że tym razem to ja zrobię śniadanie.
Koło 9 wstał Piotr.
-Kochanie dlaczego nie ma Cię już w łóżku ? -spytał.
-Nie mogłam dzisiaj spać, przepraszam. Chodź jeść śniadanie. - powiedziałam.

Po skończonym śniadaniu poszliśmy na spacer. Koło 13 zadzwoniła mama.
- Olu gdzie Wy jesteście ?
- Mamuś przepraszam Cię. Troszkę się spóźnimy. Będziemy koło 14.
-Stało się coś ? - pytała.
-Nie. Wszystko w porządku. - uspokoiłam ją.
-No to do zobaczenia. - rozłączyła się.

-Co sie stało ? -spytał Piotr.
- Ty też zapomniałes , że dzisiaj mieliśmy być u moich rodziców na obiedzie ?
-ups...
- Mamy godzinę. Powiedziałam, że na 14 będziemy. Wymyślimy, że cos nam wypadło, żeby nie było im przykro, ze zapomnieliśmy.
-Dobrze. - pocałował mnie.

Do domu wpadliśmy tylko na chwilę. 15 minut później byliśmy już w drodze do rodziców.
-Kochanie ? - zaczął Piotr.
- Tak?
- Nie myślałaś o ślubie ? zanim urodzi się dziecko.
-ale...
-Sama mówiłaś, że ludzie będą gadać, że nie ślubne i te sprawy.
-No tak, wiem, ale termin jest na 28 września. Najpóźniej możemy wziąć w lipcu. Nie wiem czy sie wyrobimy.
-Ale zgadzasz się ?
-no, ale...
-kochanie...
-Tak, zgadzam się.
-Zdążymy ze wszystkim. Od jutra bierzemy się za to.
-dobrze. - uśmiechnęłam się.

o 14 byliśmy już u rodziców.
-dzień dobry mamo, dzień dobry tato. - przywitaliśmy się. - przepraszamy za spóźnienie.
-nic się nie stało. Ważne, że jesteście.- uśmiechnęli się.

Weszliśmy do domu.
-Mamo pomogę Ci. - powiedziałam.
-Dobrze, dziękuję. Za chwilę przyjedzie jeszcze Łukasz z Sandrą. - powiedziała.

Wszystko było już na stole. Ktoś zadzwonil do drzwi.
- Mamuś ja otworzę. - poszłam do drzwi, w których stał Łukasz z Sandrą. Od razu rzuciłam mu się na szyję.
-Cześć braciszku ! Stęskniłam się.
-Cześć słońce moje ! - przytulił mnie. - poznajcie się. Sandra to jest Ola, moja siostra. Olu to jest Sandra, moja dziewczyna.
- Miło mi. - powiedziałam.
-Mnie również.
-Ale Ty ślicznie wyglądasz. - powiedział Łukasz.
-dziękuję.
-Znacie już płeć ? - zapytał.
- Tak.
- i co ?! będę miał siostrzenicę czy siostrzeńca ?
-za chwile się dowiesz. - wyszczerzyłam się.

Byliśmy już przy stole i zaczynalismy obiad. Po obiedzie naszła rozmowa.
- Znacie już płeć ? - pytali wszyscy.
-Tak. Będzie dziewczynka.
-O Boże. Będziemy mieli wnuczkę. - powiedziała mama.
- No tak. Mamy Wam coś jeszcze do powiedzenia. W lipcu planujemy ślub. W sobotę będziemy znali konkretną datę. Chcemy wziąć ślub, za nim urodzi się dzidziuś.
- No w końcu się pobawię. - Śmiał się Łukasz.
-Pobawicie się, pobawicie. - uśmiechnęłam się.

Koło 18 zaczęliśmy się zbierać.
-Dziękujemy za pyszny obiad.
- Cieszymy się, że przyjechaliśmy - powiedzieli rodzice. - jedźcie ostrożnie.
-Dobrze. Co robicie w niedzielę ?
-My z tatą musimy jechać do Warszawy. - powiedziała mama.
- a Wy ? - zwróciłam się do Łukasza.
-Jesteśmy w domu.
-To teraz proszę przyjechać do Nas. Odwiedzić ciężarną siostrę, a nie ! - śmiałam się.
-Dobrze, przyjedziemy.
-No to jesteśmy umówieni.
-Paa... - ucałowałam ich.

Po 19 byliśmy już w domku.
____
Dzisiaj ustaliliśmy konkretną datę ślubu i będzie to 27 lipiec. Także za 3 miesiące będę żoną Piotra
No, a jutro przyjeżdza Łukasz z Sandrą. Więc myślę, że notka z jutra pojawi się jutro późno, albo dopiero w poniedziałek. Teraz będę zajęta przygotowaniami do ślubu.
No a tak na marginesie, to właśnie przeglądałam suknie ślubne.

Która suknia podoba Wam się najbardziej ?
 

 
  • awatar Magda Charko: Hehehehe przypomina mi się moja mama w ciąży z braciszkiem - 4 w nocy a mama "córciu przynieś mi lody z zamrażarki"-.-'
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
21.04.2013r. niedziela -

Dzień wcześniej postanowiłam, że w niedzielę pośpię sobie troszkę dłużej. Niestety nie udało się. Przebudziłam się koło 8, a w łóżku nie było już Piotra. Zdziwiłam się, ale pomyślałam, że poszedł do łazienki, albo robi śniadanie. Wstałam by to sprawdzić. Nie było go ani w łazience ani w kuchni. Zadzwoniłam do niego, ale zostawił telefon. Na szczęście po 15 minutach pojawił się w drzwiach.
-Dlaczego Ty już nie śpisz ? -spytał.
-Ja ? A Ty gdzie tak rano wychodzisz, przecież dzisiaj niedziela. Z tego co się orientuję to masz wolne. - mówiłam.
-noo...
- no ?
-no dobra. Byłem w kwiaciarni, to dla Ciebie. _ wyjął zza siebie bukiet róż.
-a to z jakiej okazji ? -zdziwiłam się.
-a musi być jakaś okazja ?
-no nie. dziękuję. - pocałowałam go.
-zrobię śniadanie, a za 2h wychodzimy na miasto. Idziemy dziś na lody, na spacer i do kina, a jak chcesz to jeszcze możemy zawitać na basenie. -uśmiechnął się.
-czy Ty coś przeskrobałeś i boisz się przyznać ? - patrzyłam na niego.
-Nie. Po prostu chcę spędzić dzień tylko z Tobą. Chciałem dobrze, ale jeżeli nie chcesz to ok. Rozumiem.
-Nie.. to nie tak. Przepraszam.
-Już dobrze. Leć się ogarnąć. Zrobię śniadanie i pościelę łóżko.
-ok.

Jakieś 20min później wyszłam z pod prysznica. Wyszłam w szlafroku, bo krzyczał, że śniadanie już czeka. Więc poszłam.
-Smacznego kochanie. - powiedział Piotr
-Dziękuję i nawzajem. - uśmiechnęłam się.

Po zjedzonym śniadaniu poszłam się szykować.
Było koło 11.
-Olu ! Jesteś już gotowa ? - krzyczał Piotr.
-Już chwileczkę.
-dobrze.

-już jestem.
-ślicznie wyglądasz skarbie.
-dziękuję. Kocham Cię.
-ja Ciebie też. wychodzimy. - szczerzył się.

Za chwilę byliśmy na mieście. Cały dzień jakoś zleciał. Chodziliśmy po sklepach, potem poszliśmy do KFC i na lody. Dochodziła 15.
-idziemy do tego kina czy rezygnujemy ? - spytałam.
-idziemy, idziemy.

O 15:30 byliśmy w kinie. O 16 zaczynał się film, więc w tym czasie zdążyliśmy jeszcze skorzystać z toalety.
Około 17:30 skończył się film. O 18 postanowiliśmy jeszcze pochodzić po mieście. Chodziliśmy przytuleni, rozmawialiśmy tak o wszystkim i o niczym, tak po prostu. W pewnym momencie podbiegła do Nas jakaś blondynka w krótkiej mini i szpilkach na co najmniej 15cm.
- Piotr ?! Co za niespodzianka ! Zapomniałeś o mnie ? - śmiała mi się w twarz.
- Piotr co to ma znaczyć ? kim jest ta pani ? - pytałam.
-Kochanie ja jej nie znam. Nie wiem o czym ta kobieta do mnie mówi. - twierdził.
- Nie znasz mnie ?! a to dziwne. -śmiała się. - oo.. widzę, że tatusiem będziesz. gratuluję.
-Czekaj, czekaj... Do cholery jasnej, albo powiecie mi o co tu chodzi, albo ja idę. - wrzeszczałam.
- Kochanie, uspokój się. nie znam tej kobiety. - tłumaczył się Piotr.
- Nie powiedziałeś jej ? - miała podły wyraz twarzy.- nie mówiłeś jej o tym, że jak byłeś z nią to mnie zaliczyłeś ?! Wpadliśmy, a ja w 3 miesiącu poroniłam i to przez Ciebie !
- Co, proszę ?! Chyba ja się przesłyszałam. - krzyczałam i uciekłam.
- Ola ! Ola ! Proszę Cię, poczekaj ona kłamie ! - tłumaczył Piotr, a ona bezczelnie stała i się smiała.
- Zostaw mnie !

Po 30 minutach byłam w domu. Od razu się położyłam i zaczęłam płakać. Za chwilę wbiegł Piotr.
-Ola, to nie prawda, to wszystko nie prawda ! Nie spałem z nią i nie miałem z nią żadnego dziecka !- tłumaczył się, a ja wyszłam do łazienki. Po chwili wszedł do mnie.
- wierzysz mi ? - spytał.
-nic już nie mów, proszę Cię, nic nie mów do mnie.
-ale..
-zamknij się !- krzyczałam przez płacz. - Dlaczego mam Ci wierzyć, dlaczego akurat wymyśliła by sobie coś takiego ?! co ?! Dlaczego ?!
- udowodnie Ci to !
-Niby jak ?
-za chwilę będę. - w tym czasie wybiegł.

Po 15 minutach wbiegł do domu z Rafałem, przyjacielem. W ręku miał laptopa.
- usiądź - powiedział.
-Rafał wytłumacz Oli, że to co mówi, ta kobieta to nie prawda.
- Olu.. - zaczął Rafał - niepotrzebnie się denerwujesz. To naprawdę jest psychopatka. Spójrz.. - pokazał mi swoją pocztę.
Ta kobieta wysyłała mu przeciwne email'e i zdjęcia na których była całkiem naga.
-Ale o co w tym chodzi ? Bo w ciągu dalszym nie bardzo rozumiem.
- Zobacz...Kiedyś jak byliście u Nas na grillu, to wtedy my wyszliśmy do sklepu z Piotrem. Pamietasz ? a Ty wtedy zostałaś z Natalią.
- no tak pamiętam.. i ?
- i zaczepiła Nas ta kobieta. Znała skądś nasze imiona i praktycznie wszystko o Nas wiedziała. Byliśmy w szoku, ale dostała te wszystkie informacje od niby jakichś znajomych. Zakochała się najpierw we mnie, więc wysyłała mi te ohydne email'e, że mnie zniszczy, że zniszczy mój związek. Wiedziała, ze jest się to nie uda, bo pokazałem to wszystko Natalii i ona uwierzyła mi. Więc jakby nie było został jej jeszcze Piotr. Teraz chciała zniszczyć Was związek, a zrobiła to teraz, bo dowiedziała się, że jesteś w ciąży.
-Od kogo ?
- nie mam pojęcia Olu, ale jeżeli chcesz to możesz nawet porozmawiać z Natalią. Też na początku zrobiła mi awanturę, ale wszystko jej wytłumaczyłem.
- Przepraszam...-było mi głupio, no ale myślę, że każda kobieta by się tak zachowała.
- Nie gniewam się skarbie. Rozumiem Cię, też bym się wkurzył. - powiedział Piotr.

-Zostaniesz na kolację ? - spytałam Rafała.
-Nie dziękuję. Może kiedy indziej. Natalia na mnie czeka.
-Ale Natalia przecież też może przyjść. Zapraszamy. Zrobię coś do jedzenia, posiedzimy pogadamy.
-Naprawdę może innym razem. Nacieszcie się sobą dzisiaj. Macie całą noc. Piotr ! Wykorzystaj to ! - szczerzył się.
-ej no !
-Dobra lecę, trzymajcie się. Udanej nocy - pocałował mnie w policzek.
-Rafał ?
- Tak?
-dziękuję. bardzo Ci dziękuję.
-nie ma sprawy - uśmiechnął się. - do jutra. - wyszedł.

- Właśnie, wykorzystajmy tę noc. - kusił i prosił jednocześnie. Wziął mnie na ręce i poszliśmy do sypialni. Zaczął mnie całować i 'dobierać' się do mnie.
  • awatar Ola ; )): @gość: A ja Ci odpisałam, że ja mam prawo mieć ją gdzieś : ) To też tylko moje zdanie :)
  • awatar Gość: @ola ; )): milsza być to nie potrafisz!? napisałam wyraźnie to tylko moja opinia!!!
  • awatar Ola ; )): @gość: Gościu ! Każdy ma swoje życie. Moje jest takie nie inne. Tak było mi pisane, tak miało być i tak jest. A to czy Ty uważasz czy jest prawdziwe czy nie to tylko Twoje zdanie, a ja mam prawo mieć je gdzieś ;) Pozdrawiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Z dzisiaj:

Koło 0:30 zasnęłam. Obudziłam się o 3 w nocy. Zachciało mi się jeść, ale sama nie wiedziałam na co mam ochotę. Postanowiłam, że zrobię babeczki.
Było koło 4 jak obudził się Piotr. Wszedł do kuchni.
-Kochanie ? A co Ty o tej porze w kuchni robisz ?
-yyy.. Zachciało mi się jeść i miałam ochotę na babeczki, więc musiałam je zrobić.
-Ale o tej porze ?
-No co?! Mówiłam Ci, że będę miała zachcianki ! A Ty jak jesteś głodny to nie idziesz jeść ?! - denerwowałam się.
-Skarbie, ale ja żartuję, nie denerwuj się, to nie wskazane w Twoim stanie. - śmiał się.
-Tak.. Śmiej się ze mnie najlepiej.-obraziłam się i poszłam do łóżka. Za chwilę przyszedł Piotr.
-Oj, nie gniewaj się już na mnie. Wiesz, że żartowałem. Przyzwyczaję się, że będziesz uciekała w nocy ode mnie, ale mówiłem Ci, że spełnię każdą twoją zachciankę. - tłumaczył się.
-Na prawdę ?
-No pewnie, że tak, przecież Cię kocham.
-To idź po lody ! - zaśmiałam się.
Piotr na mnie popatrzył i zaczął się śmiać.
-Już się robi.
Po chwili przyszedł z lodami i dwoma łyżkami.
-A ta druga łyżka to dla kogo ? -zaśmiałam się.
-Myślisz, że będziesz jadła beze mnie ?
-A to Ty też w ciąży ? - dokuczałam mu.
-Będę przechodził to z Tobą - śmiał się.
-Kocham Cię !
-Ja Ciebie też kocham.
Jedliśmy lody i oglądaliśmy TV. Wstaliśmy o 6.
-Proszę się zbierać, za godzinę wychodzimy na miasto. - powiedział Piotr.
-Ale mi się nie chce ! - wołałam.
-Mam Cię poprosić ? - zagroził, smiejąc się.
-dobrze. Daj mi godzinę.

Po godzinie byłam już gotowa do wyjścia.
-idziemy ? -spytałam.
-tak, już wychodzimy.

Chodziliśmy po mieście do 13. Robiliśmy duże zakupy. Cały dzień się obżerałam.
-Za chwilę będę wyglądała jak wieloryb, jak tak dalej pójdzie. - podsumowałam.
-Przesadzasz.
-Wcale nie. Zobacz... brzuch mi rośnie, d**a mi rośnie, wszystko rośnie !
-Kochanie, ale dla mnie zawsze byłas, jesteś i będziesz piękna. nawet jeśli twierdzisz, że będziesz wielorybem, to i tak tylko moim. - pocałował mnie.
-i zawsze będziesz mnie kochał ?
-Tylko Was kocham i będę kochał do ostatnich moich dni.
-dziękuję ! - pocałowałam go.

Chwilę jeszcze pochodziliśmy.
-Wracamy ? - spytałam.
-Dobrze.
Za chwilę byliśmy już w samochodzie.
-Kotku...-zaczął Piotr.
-Tak ?
-Szymon dzwonił czy wpadniemy do nich na grilla dzisiaj.
-o której ?
-o 19.
-jeżeli chcesz...
-Ale ja pytam czy Ty chcesz ?
-Chcę. A kto będzie ?
-Szymon z Asią, Paulina z Patrykiem, Gosia z Bartkiem i dzieciaki.
-super. - uśmiechnęłam się.

W domu byliśmy koło 15, a ja że obiecałam, że pojawi się notka no to szybko do laptopa, bo później już nie dam rady. Także dziś już mnie tu nie będzie.

Miłego dnia
  • awatar SexyHotDarunia1994: fajnie opisujesz swoje życie :-*
  • awatar Ola ; )): @gość: Drogi gościu ; ) To niestety masz problem :) Kiedyś się tłumaczyłam, teraz nie muszę :) Pozdrawiam :)
  • awatar Gość: Jakoś Ci nie wierze, że to wszystko to prawda. ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Notka pojawi się prawdopodobnie jutro, w sumie to dzisiaj ;p Ale zdecydowanie później.
Miałam ciężki dzień, i dziś będzie to samo.
O 5 muszę wstać, więc idę już, bo ostatnio nie sypiam w ogóle.

DOBRANOC
  • awatar SexyHotDarunia1994: dobrze napewno przeczytam :-) to wszystko Ty naprawdę piszesz? jak to czytałam to masakra :-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
c.d.

Po tygodniu wyszłam ze szpitala. Natychmiast poszłam do Piotra. zaczął się wybudzać.
-Kochanie ! - powiedziałam.
-j..jestem skarbie.- odpowiedział słaby.
-Tak się o Ciebie bałam ! Ale teraz będzie już tylko lepiej.
-Wiem. - trzymał moją rękę.
-Mam dla Ciebie niespodziankę, ale dopiero jak stąd wyjdziesz !
-Dobrze. Kocham Cię!
-odpoczywaj. - powiedziałam.
Po kilku dniach stan Piotra poprawiał się. Po półtorej tygodnia wyszedł do domu. Pełen entuzjazmu.
-Co to za niespodzianka ? - nalegał.
-Za chwilę. Zostań tu. - poszłam do sypialni. Położyłam się na łóżku a na brzuchu postawiłam sobie maleńkie buciki.
- Chodź ! - zawołałam.
-Kochanie... Ty...
- Tak, jestem w ciąży. - wyprzedziłam.
- Cudownie. - cieszył się jak małe dziecko.
- a wytrzymasz teraz ? Wiesz, że mogę mieć zachcianki, wahania nastroju i to wszystko.
-Spełnię każdą Twoją zachciankę ! Nawet nie wiesz jak się cieszę ! - pocałowałam go.
Cieszył się do końca dnia.

Następnego dnia wieczorem:
- Koteeek ! - wował zdyszany Piotr, bo biegł do domu. -teraz ja mam dla Ciebie niespodziankę !
Wszedł do sypialni. Leżałam na łóżku. Miałam dziwne skurcze.
-Kochanie, źle się czujesz, co się dzieje ? - pytał.
-Mam skurcze, boli mnie brzuch.
-Jak to ? Przecież to dopiero 12 tydzień. - zdziwił się.
- Nie powiedziałam Ci wczoraj, bo bardzo się cieszyłeś.
- Ale o czym ? - Patrzył na mnie.
- Jak byłeś w spiaczce, trafiłam do szpitala, własnie tam się dowiedziałam, że jestem w dziewiątym tygodniu ciąży. Była zagrożona. Niby wszystko było okej już, bo dali mi leki, ale teraz znowu to samo. Boję się... - tłumaczylam.
- Skarbie damy radę ! - przytulił mnie - zabieram Cię do szpitala. Wszystko będzie dobrze !
- Ubrałam się i już byliśmy w drodze do szpitala, gdy nagle ból się nasilił.
-Ałaaa..-krzyczałam.
-Ola ..
- Boli, Piotr, boli jak cholera. - tłumaczyłam w bólu.
- już jesteśmy na miejscu.
Zaniósł mnie na górę. Tam mnie przyjęli. Dali mi coś na podtrzymanie i powiedzieli, że muszę teraz odpocząć. Po tych lekach wszystko zaczęło się stabilizować. Piotr siedział przy mnie cały czas. Dochodziła już 23.
-Kochanie idź do domu. Nie ma sensu, żebyś tu siedział.
- Nie ma takiej opcji. Zostaje przy Was. - zrobiło mi się ciepło na sercu.
-dziękuję - pocałowałam go.
-prześpij się- powiedział.
-okej. Kocham Cię !

Koło godziny 3 w nocy ból powrócił. Był strasznie silny. Zaczęły łapać mnie skurcze, krzyczałam.
-Proszę się odsunąć! - powiedział lekarz do Piotra. - proszę oddychać !
Krzyczałam przez jakieś 2 minuty i zemdlałam.
Obudziłam się koło 5. W sali był Piotr i Ada. Byli przygnębieni. Nie wiedziałam co się stało. Zdjęłam maskę tlenową.
-Co się dzieje ?
- Kochanie.. - zaczął Piotr.
- moje dziecko...-wydusiłam
Popatrzyli na mnie i znów zasnęłam.

c.d.n
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
z ostatnich dni:

Wstałam rano jak zawsze, by zrobić narzeczonemu śniadanie. Nagle dostałam telefon od Ady:
- Ola, proszę Cię przyjedź tu ! - mówiła.
-Co się dzieje ? - zapytałam zaniepokojona.
-proooszę ! - wołała.
-dobrze, za chwilę będę. -rozłączyłam się i w pośpiechu zaczęłam się zbierać.
- Piotr ! - wołałam.
-Co się stało skarbie ? - zapytał.
-Muszę jechać do Ady, poradzisz sobie ? - spytałam.
-No pewnie, że tak. Za chwilę zbieram się do pracy, a Ty jedź, tylko uważaj na siebie.-rozkazał.
-Dobrze. Kocham Cię !
- Ja Ciebie też. - pocałował mnie.

po 15 minutach byłam już u Ady.
-Co się stało ? wystraszyłam się jak zadzwoniłaś.
-Ola ktoś włamał mi się do mieszkania. - panikowała.
-Dzwoniłaś na policję ? - zapytałam.
-Tak, za chwilę powinni tu być. A Ty nie musisz isć do pracy, bo nawet Cię nie zapytałam ? Przepraszam, ale nie wiedziałam do kogo zadzwonić.
-No coś Ty. Wiesz przecież, że możesz na mnie liczyć. Do pracy mam na 9, więc mam jeszcze godzinę. - uspokajałam ją.
-Napijemy się kawy ? - zaproponowała.
-Pewnie.

Było już za piętnaście 9, więc musiałam się zbierać.
-Ja już uciekam do pracy, odezwę się później - powiedziałam.
-Okej. pa.

O 9:55 byłam już w pracy. Robiłam zamówienia do 13, gdy nagle rozległ się telefon.
-Halo ? -spytałam.
-Pani Ola XXX ?
- Tak.
-Pani narzeczony, Piotr, miał wypadek.
-Wypadek ?! jaki wypadek?! o czym pan mówi ?!- panikowałam.
-Leży w szpitalu XXX.- rozłączył się.

Natychmiast pobiegłam do do szefa, aby wyjść z pracy. Oczywiście zgodził się.
Po 20 minutach byłam już w szpitalu.
-Dzień dobry. Gdzie leży mój narzeczony, Piotr XXX ?
-Proszę udać się na drugie piętro, tam czeka na panią lekarz prowadzący.
-dziękuję.

Winda była zajęta, więc pobiegłam schodami.
-Panie doktorze, co z Piotrem ? - pytałam.
-Pani Aleksandro, proszę się uspokoić. Pani narzeczony jest na OIOM-ie, jest w śpiączce. Najbliższe 2 doby będą decydujące. Proszę być dobrej myśli. - powiedział
-mogę do niego wejść ?
-niestety narazie nie.

Stałam za szybą i patrzyłam na niego. Łzy same cisneły się do oczu. Byłam przy nim całą noc i cały dzień. Nagle do szpitala weszła Ada.
-Kochanie jak to się stało ?
-Jakiś facet cięzarowym samochodem wymijał na zakręcie, na podwójnej ciągłej, wjechał w niego.
- Będzie dobrze. Ty też musisz odpocząć. Jedź do domu, weź prysznic i prześpij się.
- Nie mogę nie teraz.
- To jedź chociaż weź prysznic i wróć, a ja tu posiedzę. - powiedziała.
- Okej. Za godzinę będę.

Jechałam do domu. Oczy miałam tak zapłakane, że niczego nie widziałam. W coś uderzyłam. Obudziłam się w karetce.
-Zabieramy Panią do szpitala. - powiedział facet z karetki.
-Ja... ja muszę wracać do narzeczonego. Mi nic nie jest.
-Sprawdzimy to i puścimy panią.

10 minut później w szpitalu:
-Kręgosłup cały, coś panią boli ?
-Boli mnie brzuch, chyba w coś uderzyłam.
-Zrobimy USG.
Chwilę później byłam już na usg.
- Widać coś ? - spytałam.
- Tu wszystko w porządku, zrobimy dopochwowe. - powiedział.
Po chwili na ekranie zobaczyłam coś...
- Ja jestem w ciąży ?
- Nie wiedziała pani ? Będzie miała pani dziecko. - uśmiechnął się.
-A.. ale jak to ? Który to tydzień ?
- dziewiąty.
- nie to jest nie możliwe.
- Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Zabieramy panią na obserwację.

Zadzwoniłam do Ady.
-Ada, wylądowałam w szpitalu, jestem pietro wyżej. Przyjdziesz ?
- za chwilę będę.

Po chwili przyszła Ada.
-Co się stało ? - zdziwiła sie.
- Co z Piotrem ? - pytałam.
- Najgorsze już za Nim. Teraz będzie tylko lepiej. Pośpi jeszcze trochę. A Ty co tu robisz ?
- Ada... ja ... ja jestem w ciąży. To już dziewiąty tydzień.
- Jak to ?
- no tak..
-To ciesz się ! - ucałowała mnie w policzek.
- Ciąża jest zagrożona, jestem na podtrzymaniu. Ada.. Ja jestem kobietą, jak mogłam nie zorientować się, że jestem w ciąży ?
- Takie rzeczy po prostu się zdarzają. -uspokajała mnie.
- Jak to teraz będzie ? Nawet nie pamietam jakie leki brałam...
- a jak ma być ? Dobrze będzie, normalnie będzie kochanie.

c.d.n.
 

 
Nie będę używała tu prawdziwych imion, więc wymyślam:

Ada - najlepsza przyjaciółka, na którą zawsze mogę liczyć.
Piotr - narzeczony.